O historii nie na kolanach
stat4u
Blog > Komentarze do wpisu

Władza korumpuje. Facetów bardziej.

Mój dzięki-wam-pradawni-bogowie eks szef jest typowym przedstawicielem gatunku "kutasa nad kutasy". Ciężko się u gościa pracowało, bo nie mam osobowości chłopa pańszczyźnianego. Jak bumerang wracało pytanie - dlaczego to taka gnida. No dlaczego, do kury nędzy? Bezwzględny narcyz, elementy osobowości socjopatycznej, zaburzeń borderline.... możliwości do wuja.

Zapomniałam jednak, że sama władza jest czynnikiem powodującym szybkie "skutasienie". Mam na myśli władzę odznaczającą się posiadaniem "poddanych" i możliwości podziału kasiory pomiędzy siebie i podwładnych. Mądre głowy, które wiedziały o takim zjawisku (w końcu nawet dzieci w przedszkolu wiedzą, że dyżurnemu nie podskoczy), postanowiły je zbadać. Nie wchodząc w szczegóły, okazało się, że 80% liderów, którym pozwolono rozdzielać kasę między siebie i podwładnych, wolało więcej pieniędzy przeznaczyć na własne potrzeby, ponieważ twierdzili, iż podwładni nie mieli odpowiedzialnych obowiązków i nie zasłużyli (jakbym swego eks bossa słyszała).

Badacze zbadali swoje króliki doświadczalne pod względem osobowości, uczciwości i ..... poziomu testosteronu. Jak można się domyślać, jedynie testosteron miał znaczenie - im większy poziom, tym lider więcej grabił w swoim kierunku. Nie trzeba być Einsteinem, żeby stwierdzić, że kobiety w takim układzie są uczciwszymi przywódcami. I że parytet może nie jest do końca taki głupi (chociaż jest głupi).

Władza działa na umysły ludzi tak a nie inaczej, ponieważ jej celem jest zmuszenie poddanych do wykonania zadania - bossowie są bardziej asertywni i pewni siebie. Powiedzmy, że to pozytywna strona medalu. Negatywna jest taka, że przywódcy zaczynają uskuteczniać prywatę - tracą perspektywę drugiej strony (oględnie rzecz ujmując).  "Jasne, że w moje lewo! Jestem królem i wszystko lewo jest moje lewo, durny jeden!"(król Julian).

Mądra literatura przedmiotu wskazuje, że mój eks szef nie był skorumpowany władzą. To był szef z piekła rodem. Dla niego władza nie była celem, tylko narzędziem - gnojenia podwładnych. Ale zostawmy kanalię w spokoju.

Wypada klaskać uszami, że premierem jest kobieta - mniejsza szansa, że odleci w otchłań próżności tracąc kontakt z Houston. Dogadała się z górnikami, bo spojrzała na sprawę z ich perspektywy, z perspektywy ich żon, dzieci i kochanek. Dzieląc hajs oddała trochę poddanym. W kolejce do kasy stoją teraz rolnicy i frankowicze, zapewne oni też będą mogli liczyć na zrozumienie. Kobieta nie jest przyspawana do swojej władzy, nie pokazuje na każdym kroku, że ona tu rządzi, chociaż forsuje swoją własną wizję dystrybucji budżetu. I pokazuje, że potrafi się dzielić. Pal sześć, że nie swoimi pieniędzmi. W końcu "jestem premierem i cała kasa jest moja, durny jeden"...

 

Power Corrupts…And Testosterone Corrupts Absolutely?





poniedziałek, 26 stycznia 2015, weiglowa

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: