O historii nie na kolanach
stat4u
Blog > Komentarze do wpisu

Wypowiedzieć wojnę Stanom....

Przypomniał mi się stary kawał, rodem jeszcze z PRLu:

"- Co zrobić, żeby w Polsce było dobrze?

- Wypowiedzieć wojnę Stanom i od razu się poddać".

Przeczytałam taką starą książkę. Tytuł mało porywający -  "O Polsce".  Napisał ją w 1832 roku Prusak-zaborca. Von Moltke mu było i do dzisiaj uznawany jest za wybitnego stratega wojskowego. Ów zaborca cechował się otwartym umysłem i zszedłszy z piedestału najeźdźcy-pana wczytał się w historię kraju, w którym służył. Chyba nawet nas polubił (nas nie trudno lubić, jeśli nie musi się wśród nas żyć na stałe). 

Można mnie posądzić, że uległam germanizacji i zaborczej propagandzie, ale poczułam się jak Newton pod jabłonią. Pierwsza utrata niepodległości nie była tragedią. Była wymiarem sprawiedliwości. Opatrznościowym kopem w zad. Na utracie niepodległości stracili tylko ci, którzy uważali się za sól ziemi i elitę. Upoważnioną do żerowania na całej reszcie. Owa cała reszta nic nie straciła. Częściowo nawet zyskała. Zmiana była strikte personalna - wymieniono obsadę na stanowisku ciemiężyciela.

Potem nastąpiła cała seria walk niepodległościowych*. Wiadomo. Nawet gimbusy chyba to wiedzą. Patrząc dzisiaj na wyczyny osobistego szefa stwierdziłam, że cała ta niepodległość jest tylko szumną przykrywką dla idei, żeby monopol wyzysku nadal spoczywał w polskich rękach. Nikt tak Polaka nie wydyma jak jak inny Polak. No może jeszcze Ruski.

Rzeczpospolita szlachecka była pierwszą nowożytną demokracją, ergo dzisiaj wszyscy jesteśmy szlachcicami. Łatwo być  obywatelem demokratycznego państwa, kiedy ma się pod sobą jakiegoś chłopa, którym sobie można popomiatać do woli, a ten nawet nie piśnie. Osławiona egalite niestety nie leży w naturze Polaka. Zawsze musi być ktoś niżej w łańcuchu pokarmowym. I mamy co następuje - ułańskie przepychanki na drodze, piekiełka w spółkach i spółeczkach wszelkiego autoramentu, w których prezesi biją się o puchar przechodni Diabła Łańcuckiego. Sąsiedzkie wojny podjazdowe i śmietnikową partyzantkę. O zarządcach tego bajzlu przez litość nie wspomnę.

Chyba czas wypowiedzieć wojnę Stanom. Będzie chwila spokoju. Przynajmniej do czasu wyboru pierwszego Polaka na lokatora Białego Domu.

 *wykluczam "nieporozumienia" ze Stalinem i Hitlerem, bo to już cięższy kaliber wyzysku, trącący eksterminacją.

czwartek, 11 lipca 2013, weiglowa

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: