O historii nie na kolanach
stat4u
Blog > Komentarze do wpisu

Szybcy, wściekli, rozwiedzeni

Zagadka. Kim jest najbardziej chamski kierowca na polskich drogach? Woźnicą ciężarówki. Często gęsto litewskiej ciężarówki. Miałam nieprzyjemność.

Jeszcze cztery lata temu Polacy i Litwini brylowali w czołówce unijnego rankingu na największą liczbę zgonów w wyniku wypadków drogowych. Niestety Litwini w ramach akcji depolonizacyjnej postanowili się wypiąć i zostawili Polaków samym sobie w nierównym boju z Grekami i Rumunami o palmę pierwszeństwa.

Na pierwszy rzut oka to sprzeniewierzenie wspólnej kawaleryjskiej tradycji. W końcu cztery wieki temu, nie kto inny jak litewski hetman polny, Jan Karol Chodkiewicz za pomocą litewskich oddziałów Wunderwaffe pogonił Szwedów, którzy się niechcący zaplątali po nie swojej stronie Bałtyku. Owa Wunderwaffe, husaria, to jeden z najlepszych wynalazków Rzeczpospolitej. Chciałam napisać “polskich wynalazków”, ale dokonałabym gwałtu ze szczególnym okrucieństwem na prawdzie historycznej. Tym bardziej, że sam pomysł został zapożyczony, ale tak udoskonalony, że możemy sobie przypisać prawa. Z Litwinami do spółki.

W czasach świetności husarii jej sparingpartnerzy znali na nią tylko jeden patent - omijać szerokim łukiem. Nasi szli w oddziały wroga jak nóż w masło i demolowali zarówno zachodnią piechotę, jak  i wschodnią lekką jazdę. I to przy jakim parytecie. Pod wspomnianym Kircholmem Litwini spuścili łomot trzykrotnie liczniejszym Szwedom, spod Kłuszyna kłusem ulatniali się Ruscy, chociaż na początku mieli pięciokrotną przewagę, a z kolei sułtan turecki i jego przystawki  nie wynieśli dobrych wspomnień spod Chocimia, pomimo 2-3 krotnej przewagi liczebnej.

Oprócz niesamowitej skuteczności oryginalna husaria miała jeszcze jedną zaletę - niskie straty własne. Pod Kircholmem zginęło zaledwie 100 naszych, w  tym 13 husarzy, Szwedzi stracili sześć do dziewięciu. Tysięcy. Wiać też trzeba umieć.

Minęły wieki, a konnica nadal popierdala po drogach byłej Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Nieważny szyk, nieważne zasady, liczy się tylko koń w cwale. Z towarzysza zrobił się pospolity pachołek na koniu. Ale wierna swojej tradycji litewska husaria ograniczyła straty własne o 60% w przeciągu 6 lat, polskie chorągwie w tym czasie zaledwie o 20%. Litwini wyciągnęli naukę z wiktorii kircholmskiej - można wroga wetrzeć w błoto, być szybkim i wściekłym, ale w ostatecznym rozrachunku i tak Szwedzi zajmą Inflanty.

I gdzie się w#^&$%#&^%$ dupo wołowa!!!

poniedziałek, 17 grudnia 2012, weiglowa

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: